|
Mini-Netykieta
Tak, tak... piszę to do Was !!!
Do Was, eleganccy panowie i panie, zawsze porządni, zadbani, perfekcyjni,
zachowujący się jak należy.
Kiedy jednak zasiądziecie do komputera, wychodzi z was wrodzony diabeł i
zaczynacie zachowywać się w sieci jak banda maniaków i nieokrzesanych dzieci.
Wiem, wiem, ja też to przechodziłem (i chyba nadal przechodzę ;P) - Internet,
jego otwartość, swoboda, wolność słowa, powodują nawrót pierwotnych instynktów i
wszyscy stajemy się mimowolnie "sieciowymi dresiarzami".
Dla tych, którzy jednak chcą sprawiać dobre wrażenie, przygotowałem mini-kurs
sieciowej etykiety zwanej potocznie "netykietą".
Pierwsza i najważniejsza zasada, która powinna pomóc Wam w utrzymaniu
odpowiedniego poziomu kultury w Internecie, to - zachowujcie się dokładnie tak
samo, jak spotykając daną osobę twarzą w twarz. Poza tym warto pamiętać o
zasadzie "nie rób drugiemu, co tobie niemiłe".
Najgorszą wadą sieci i ogólnie komunikacji za pośrednictwem tekstu jest
to, że słowo pisane można interpretować na wiele sposobów. W bezpośredniej
konwersacji odbieramy ponadto gesty, mimikę, wszystkie reakcje rozmówcy widać
jak na dłoni, wszelkie nieporozumienia można więc od razu wyjaśnić. Jeśli
korzystamy z poczty elektronicznej, nie jest to, niestety, możliwe. Dlatego też
nie należy się czasem dziwić, że po przeczytaniu waszego pozornie
"nieszkodliwego" listu, na liście dyskusyjnej rozpęta się burza. W przekazywaniu
treści ironicznych, sarkastycznych itp. pomagają emotikony i skróty, jednak
zawsze należy zastanowić się, czy to co napisaliście, nie może być błędnie
zinterpretowane i w razie czego powinniście zabezpieczyć się, wyjaśniając
szerzej kontrowersyjne kwestie.
Następna "złota zasada" to powstrzymywanie się od emocjonalnych reakcji,
szczególnie w miejscach publicznych (czyli na listach czy grupach dyskusyjnych).
Każdego czasem może zdenerwować czyjaś głupota czy bezczelność, ale odpowiadanie
tym samym, w ramach zasady "oko za oko, ząb za ząb", powoduje, że zostaniecie
potraktowani tak, jak osoba, na której list odpowiadaliście. Oczywiście, można
czasem pozwolić sobie na odrobinę ostrego sarkazmu czy ironii (tzw. flame -
ostry list krytykujący czyjeś zachowanie bądź opinie), ale nie należy
rozpoczynać ani angażować się w tzw. flame-wars, czyli otwarte walki słowne,
wzajemne wyzywanie czy obrażanie.
W sieci nie należy KRZYCZEĆ, czyli pisać z wykorzystaniem jedynie
wielkich liter (jakby zaciął nam się klawisz Caps Lock). Warto też wspomnieć o
stosowaniu "brzydkich słów". Oczywiście przez większość użytkowników nie jest to
zbyt mile widziane, stosuje się zatem metody polegające na zastąpieniu kilku
liter (co najmniej samogłosek) brzydkiego wyrazu znaczkiem "*". Można też
skorzystać z wspomnianych już emotikonów lub skrótów, jak NFWM, TARFU, SNAFU
itp.
Wysyłając cokolwiek w "sieciowy eter", pamiętajcie - osoby, które będą
odbierały Wasz przekaz, mogą pracować na łączu komutowanym z modemem 2400 bps!
Nic więc dziwnego, że dostaną szału, otrzymując np. dołączony do listu z grupy
dyskusyjnej obrazek rozebranej pani. Należy pamiętać - prawie wszystkie grupy i
listy dyskusyjne są medium czysto tekstowym - to oznacza, że nie należy wysyłać
dołączonych do listu plików binarnych.
Wyjątkiem są grupy na których jest to dozwolone (przez admina) i
akceptowane przez większość grupowiczów (np. grupa alt.pl.mag.at) :] Inną
popularną metodą zapychania łączy jest nadmierne cytowanie czy też stosowanie
zbyt dużych podpisów. Czy nie denerwuje Was, kiedy czytacie odpowiedź, gdzie
respondent cytuje 5 KB oryginalnego tekstu, dopisując na dole jedną linijkę w
stylu "zgadzam się z tym zdaniem"? Albo jak dwóch grupowiczów prowadzi ze sobą
wymianę słówek dopisując w kolejnych postach coś w tym stylu:
X> Ty baranie
Y>> spadaj fiucie
X>>> to Ty spadaj
Y>>>> a bo co
X>>>>> pstro
Y>>>>>> no to wio
X>>>>>>> że co?
......itp.....itd.....etc....... :(
Ściągając i przeglądając takie posty, krew człowieka zalewa. Wcześniej
czy później damy takim gościom PLONKa i nie będziemy zmuszeni do czytania ich
pierdół.
Niektóre osoby, szczególnie zakompleksione, mają zwyczaj stosowania ogromnych
podpisów, w których podają tony niepotrzebnych informacji (aż do tak
absurdalnych, jak swój numer buta) i popisują się zdolnościami artystycznymi w
formie tzw. ASCII-art.
Najlepiej stosować się więc do następujących zasad: podpis w poczcie
elektronicznej teoretycznie nie powinien przekraczać 4 linijek, zaś cytat - 40%
listu.
Istotną też sprawą jest wstawienie przed podpisem delimitera.
Co to jest ??? Najkrócej mówiąc – automatyczne obcięcie podpisu przy odpowiedzi
na posta (maila), a wygląda to tak:
„-- ” (kreska kreska spacja) bez
cudzysłowów.
Z pewnością wcześniej czy później zostaniecie nazwani przez kogoś w Sieci
"lamerem". Ten uroczo brzmiący anglojęzyczny termin, trudny do przetłumaczenia
na nasz rodzimy język, stosowany jest do osób wykazujących się brakiem wiedzy,
ogłady czy też po prostu głupotą.
Świetnym przykładem lamera jest osoba (nie powiem kto) pytająca na jednej
z grup: „skąd można pobrać biblioteki VBRun, bo mi się wyświetla w grze, że tego
nie mam?”.
Podałem gościowi adres serwera http://www.nvidia.com.pl/download00.html , bo tam
faktycznie te sterowniki są, a On mi odpisuje że: „...ale ja nie mam karty
nVidii...”. Tym mnie rozłożył... ;)
Pamiętajcie więc - zwracajcie baczną uwagę na to, do kogo piszecie i co
piszecie - szczególnie jeśli podłączacie się do list czy grup dyskusyjnych -
wasz głupi list może przeczytać tysiąc albo i więcej osób.
Warto również pamiętać, że praktycznie każda lista dyskusyjna czy też grupa
usenetowa ma - publikowane raz na jakiś czas przez wyznaczoną osobę lub też
dostępne do pobrania z list serwera - zasady zachowania się na jej łamach. Zanim
więc zaczniemy aktywnie korzystać z jakiegokolwiek medium komunikacji grupowej,
należy zapoznać się z "instrukcją obsługi". W przeciwnym razie otrzymamy od
kilku osób komentarz z tajemniczym skrótem RTFM (Read The F***** Manual).
Niemile widzianym przewinieniem, znanym jako SPAM (Stupid Persons
Advertisement - ogłoszenie głupola), jest reklamowanie swoich usług czy np.
stron WWW na listach dyskusyjnych, puszczanie takiej samej wiadomości do stu
grup usenetowych jednocześnie, "bawienie" się w łańcuszki św. Antoniego itp.
Można jednak stwierdzić, że lamerstwo nie jest aż tak wielkim sieciowym
przewinieniem. Każdy przecież kiedyś podłączał się do Sieci pierwszy raz i
trzeba wykazać choć odrobinę tolerancji. Z drugiej jednak strony, zanim
popełnisz jakąś gafę, najpierw poczytaj i dowiedz się przynajmniej podstawowych
rzeczy. Jednakże publiczne wyzywanie na liście dyskusyjnej za lamerski list jest
równie, a nawet bardziej nie na miejscu, niż zadawanie głupich pytań –
szczególnie gdy robimy to, żeby takiego delikwenta pognębić.
Najgorszymi jednak przewinieniami łamiącymi sieciową etykietę są
przewinienia świadome - celowe, publiczne obrażanie innych użytkowników Sieci,
zasypywanie bezsensownymi listami, złośliwość wobec użytkowników innego systemu
operacyjnego, mail-bombing itp. Na starej grupie magazynu @t (lokal.at) też
kiedyś zawitał taki jegomość podpisujący się „Bartol”, jednak joby jakie dostał
i ostateczna ignorancja jego osoby zniechęciły go do zabierania głosu.
Na takie zachowanie nie ma już jednak rady - pozostaje jedynie ignorować osoby,
które najczęściej podejmują złośliwe działania właśnie po to, żeby kogoś
zdenerwować. Każda nasza reakcja, jest dla nich zachętą do dalszych niemiłych
zachowań, zaś zignorowani szybko się nudzą i idą się bawić na inne podwórko.
D.F.
|